Wolniej, czyli bardziej hygge się nie da!

Wiele było (hygge) chwil szczęśliwych w ostatnim (hygge) roku. Zdecydowana większość (żeby nie powiedzieć – wszystkie) wydarzały się w (hygge) rytmie: wolniej się nie da. W odpowiednim (hygge) towarzystwie (nawet jeśli to było własne (hygge) towarzystwo, bo jak wiadomo – czasem i tak należy!), w odpowiednim (hygge) czasie, z odpowiednim rozsmakowaniem (hygge) chwili. 

Tak się jakoś złożyło, że w ostatnie dni grudnia, w ręce miłościwie nam tu piszących, wpadła książka o jakże intrygującym tytule: „Hygge. Klucz do szczęścia”. Gdyby nie to, że została ofiarowana w darze, być może nigdy nie dotarlibyśmy do jej (hygge) treści. Bo – niestety – księgarnie, empiki i inne takie umieszczają hygge-książkę wśród poradników. A do tej półki raczej nie docieramy.

(Hygge) ludzie dotarli, zajrzeli, zakupili i podarowali. (Hygge) podziękowania im za to. : )

O co chodzi z tym hygge?

Sami Duńczycy – za których przyczyną powstała książka rozsławiająca hygge – mogliby mieć problem z podaniem definicji. Bo hygge się czuje. I ja tutaj pokuszę się o naprawdę skromne wytłumaczenie, próbę rozjaśnienia. Łatwiej będzie na przykładach – ale o tym za chwilę. : )

Hygge to… życie : )

To proste sytuacje, w których czuje się szczęśliwość. Z ludźmi, którzy tworzą atmosferę. W miejscach, które mają atmosferę. I jeszcze z kilkoma dodatkami. : ) Jakby nie było – Duńczycy raczej na rzeczy się znają, bo praktykują bardzo mocno hygge – badania naukowców wskazują, że są najszczęśliwszym narodem na świecie.  I badania te nie są prowadzone przez naszych ulubionych naukowców z Uniwersytetu w Pensylwanii, a kopenhaski Instytut Badań nad Szczęściem. I choć trudno prowadzić „badania terenowe” wśród swoich, to przykłady zgromadzone w hygge książce wskazują na całkiem poważne podejście do sprawy. Nie ma w niej spektakularnego odkrycia Ameryki, ale dowody płynące często wprost z bezdusznej statystyki, że proste rzeczy czynią ludzi szczęśliwymi.

Wolniej się nie da, czyli bardziej hygge się nie da!

Chociaż przez wszystkie strony „Hygge. Klucz do szczęścia” przewija się informacja, że „hygge” nie da się przetłumaczyć, my ogłaszamy (miastu i światu), że po naszemu to będzie po prostu: wolniej się nie da. : ) Bo każdy jeden przykład: 8-osobowa podróż, pieczenie ciasta, spotkanie w kuchni, bigos w górskim schronisku, piosenka, której dawno się nie słyszało, gotowanie w kuchni, spacer nagły i niespodziewany, pocztówka znaleziona w skrzynce, truskawki w zimie, zdjęcie z… atrakcjami, spóźnione pociągi, pobudka o 5 albo o 10 rano, z myślą „jeszcze 5 minutek”… To wszystko, co mamy w głowie myśląc: „wolniej się nie da”, okazało się tym samym co „hygge”. : )

Będziemy więc krzewić hygge życie. Każdego dnia dając jeden jego przykład. Bo nie trzeba być Duńczykiem, żeby poczuć hygge. Zaczynamy! 

 

Paulina Opublikowane przez:

Jeden komentarz

  1. Jo
    Styczeń 6, 2017
    Reply

    Lubię!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *