Co się patrzysz?

Ostatnio częściej patrzę w górę. Niekoniecznie na niebo – to byłoby zbyt proste. Niejeden w końcu już wydał z siebie myśl mądrą, zainspirowaną gwiaździstym niebem. Albo chociaż – czystym niebem.

Niejeden człek może z oburzeniem mniejszym czy większym, rzucić w moją stronę: wolniej się nie da. Bo fakty są takie: patrząc w górę idziesz wolniej. Może niejedną darowiznę od losu, w postaci dychy lub dwóch, tak ominęłam. Bo wiadomo – idąc ze wzrokiem utkwionym w chodniku zwiększam swoje szanse na tego typu wzbogacenie się. Chyba jednak przeanalizowałam już dotychczas spotkane struktury chodnikowe. Alternatywą byłoby czytanie Internetów – co też patrząc „z góry” łatwiej czynić. Ale i Internety stały się przewidywalne. Dopóki nie spotkam czegoś nowego – zgłębię więc „styl wyższy”.

I tu ośmielę podzielić się kilkoma swymi odkryciami. I mam nadzieję, ze nie będzie to poczytane jako zuchwałość – w końcu raz na 3 miesiące można się czymś ze światem podzielić.

Spojrzałam w górę. Ponad dachem kamienicy, w której znajdowało się muzeum sztuki nowoczesnej, wychylał się nieśmiało i niewyraźnie niby „świetlik”, niby przeszklona „wieżyczka”. W gablocie – nawet najmniejszej informacji o jej istnieniu. Sprawdzić można było tylko w jeden sposób – przechodząc przez kilka wystaw sztuki współczesnej (tu głębokie wyrazy uznania – bez szydery – dla tych, którzy tworzą, interpretują i rozważają jej meandry). Pójście za tym „górnym spojrzeniem” skończyło się tak:

I tam spojrzałam jeszcze raz w górę:

I gdzieś indziej pozwoliłam sobie na wymowne spojrzenie ponad poziomem 170 cm. Widok jak „w każdym mieście”, w którym jeżdżą tramwaje.

Spojrzałam w górę. I w mojej głowie znów pojawiła się przestrzeń – nieograniczona murami wzdłuż których idę, ziemią – do której mam tylko 170 cm. A amerykańscy naukowcy z uniwersytetu z Pensylwanii cieszą się, że ich badania dotyczące wpływu postawy ciała na nasze samopoczucie sprawdzają się.

Idę wolniej. Ale fajniej. 🙂

Paulina Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *